piątek, 18 sierpnia 2017

Imieniny Kajka i Kokosza

18 sierpnia 1972 r. po raz pierwszy publicznie padły imiona KAJKA i KOKOSZA - bohaterów nowego wówczas komiksu Janusza Christy. Miało to miejsce na łamach "Wieczoru Wybrzeża", w ósmym odcinku serii "Złote prosię", znanej obecnie jako "Złoty puchar". Niedawno kolega Foquet zaproponował, żeby na pamiątkę tego wiekopomnego wydarzenia w dniu 18 sierpnia obchodzić imieniny Kajka i Kokosza. Popieramy zdecydowanie! Brak tych pięknych, prasłowiańskich imion w kalendarzu uważamy za karygodne niedopatrzenie.

W prezencie dla naszych solenizantów proponujemy przychylnym okiem spojrzeć na ich najnowsze przygody, zebrane w tomiku "Łamignat Straszliwy", a najlepiej skrobnąć słówko w internecie o pozytywnych wrażeniach z lektury. Album od wczoraj dostępny jest w księgarniach.

czwartek, 17 sierpnia 2017

The making of "Obłęd Hegemona"

Od Maćka Kura i Sławka Kiełbusa dostaliśmy unikalną dokumentację shorta "Zbójcerze: Obłęd Hegemona" z pierwszego tomu "Nowych przygód KiK". Zaczynamy od obrazka, który powstał na etapie szlifowania scenariusza i był bodajże pierwszą przymiarką do przyszłego komiksu. Jego autorem jest... scenarzysta Maciek Kur, człowiek o wielu talentach, nie tylko piszący, ale i trochę rysujący (o czym już wiecie).


A oto co on sam mówi na temat swojej ulubionej metody pracy:

Maciej Kur: Wszystkie moje scenariusze (do "Lila i Puta" także) mają formę tzw. storyboardu, czyli takiego niby-komiksu, narysowanego po mojemu, z uwagami na czerwono. Sam dużo rysuję na etapie wymyślania historii - jeśli mam zarys planszy przed oczami, od razu widzę co jest nie tak. Ułatwia to sprawę przy rozplanowaniu wszystkiego, szlifowaniu tempa akcji i właściwym wygraniu żartów. Rysownicy też wydają się preferować taką formę scenariusza. Naturalnie jestem bardzo otwarty na wszelkie zmiany i propozycje z ich strony, zwłaszcza gdy chcą z jednego kadru zrobić dwa (lub odwrotnie), przenieść jakiś kadr niżej itp., a już kompletnie nie wtrącam się w to jak chcą zmieniać ujęcia. To w końcu profesjonaliści i mają znacznie lepsze wyczucie wizualne niż ja. Oczywiście gdyby trafił mi się kiedyś rysownik, który upierałby się tylko przy scenariuszu tekstowym, to bym chętnie taki przygotował.


Maciej Kur: Dialogi to osobna kwestia - choć są wstawione w storyboard, zawsze istnieje też osobna "lista dialogowa", na której są już na spokojnie pielęgnowane, dosmaczane... i oczywiście idą do korekty.


Dziękujemy Maćkowi za komentarz. W tym momencie do akcji wkracza Sławek Kiełbus i zaczyna szkicować. Dyskretne, niebieskie wypełnienie kadrów bardzo ułatwia rozplanowanie dymków.


A teraz to samo, tylko na czysto. Różnice między szkicem i tuszem są u Sławka niewielkie, ale jednak są.


No i wreszcie wersja ostateczna, z kolorem.


Żartowałem. Prawdziwa wersja ostateczna jest poniżej. Zadanie dla spostrzegawczych - co się zmieniło w stosunku do poprzedniej kolorowej planszy?


Jeśli interesują Was kulisy powstawania innych komiksów o Kajku i Kokoszu, polecamy the making of "Coś na muchy" z kompletem szkiców Norberta Rybarczyka. Ale to może później, bo teraz marsz do księgarni, żeby Wam nie wykupili "Łamignata Straszliwego". Przecież dziś premiera!

środa, 16 sierpnia 2017

Tomasz Kołodziejczak: Pewnie, że było warto

Po serii przesłuchań twórców "Łamignata Straszliwego" i prześwietleniu ich niezbyt legalnej przeszłości, pora na poważną rozmowę z prowodyrem całego spisku. Przed nami główny podejrzany - Tomasz Kołodziejczak z Egmontu, wydawca "Kajka i Kokosza" i szef projektu "Nowe przygody". Zapraszamy na stołeczek, światło w oczy i zaczynamy.

Pierwsze spotkanie Tomasza Kołodziejczaka (z lewej) z Januszem Christą i jego wiernym Kapralem. Sesja popularno-naukowa "Komiks" w krakowskim klubie Rotunda, listopad 1994. Foto: Maciej Parowski. Więcej zdjęć tutaj.

* * *

Na plasterki!!!: Kontynuacja serii nieżyjącego autora jest na naszym rynku posunięciem pionierskim. Czy polscy odbiorcy są gotowi na takie "świętokradztwo", że zacytuję pojawiający się często epitet?

Tomasz Kołodziejczak: Polscy czytelnicy doskonale znają tworzone przez nowych autorów kontynuacje takich serii jak "Thorgal", "Asteriks", "Lucky Luke", "Smerfy", "Batman" czy "Spiderman" i wiele, wiele innych. Myślę więc, że wiedzą, że kontynuowanie cykli komiksowych jest na świecie normalną praktyką wydawniczą. Oczywiście, "Kajko i Kokosz" to seria polska, do której czytelnicy mają wielki sentyment, więc ich reakcja na ten projekt jest znacznie bardziej emocjonalna. Część odrzuca nową formułę, część ją zaakceptowała od razu. To była oczywiście ryzykowna decyzja z naszej strony, więc spodziewaliśmy się tego rodzaju krytyki.


A co odpowiesz fanom, którzy zarzucają "Nowym przygodom", że nie jest to wierna kopia komiksów Christy?

TK: Którego Christy? Jaga ma wyglądać tak jak w "Złotym pucharze" czy jak w "Festiwalu czarownic"? Mirmił ma być księciem czy kasztelanem? Jakie budynki powinny stać w Mirmiłowie? Sam Christa zmieniał styl i treści. Podobnie jak inni wielcy mistrzowie – wystarczy porównać Obeliksa z albumów nr 1 i 20, czy Fistaszki z lat 60. i 90. Żeby była jasność – ja nie odrzucam konceptu dokładnego kopiowania twórczości pierwowzoru. To może być, i często bywa, doskonały pomysł na kontynuację. Ale nie jest jedynym możliwym, czego dowodzą choćby takie serie frankofońskie jak "Sprycjan i Fantazjusz" czy "Lucky Luke". Jeśli komuś nasz pomysł (lub jego wykonanie) się nie podoba, mogę powiedzieć: "Rozumiem i szanuję argumenty, przyjmuję krytyczne opinie, żałuję że nowy komiks nie przypadł do gustu… ale mam nadzieję, że w pewnym momencie się Pani/Pan do tej formuły przekona i zacznie czytać nowe przygody KiK. Bo starych już więcej nie będzie, Janusz Christa, niestety, już nic dla nas nie narysuje". Uważam, że twórcy naszych komiksów z nowych przygód bardzo dobrze złapali Christową vis comica – sposób budowania fabuły, dialogu, grepsu. Zresztą, oni wszyscy się na KiK chowali i podchodzą do tej pracy z szacunkiem wykraczającym poza zwykłe profesjonalne obowiązki.

Najwięcej zarzutów pada pod adresem rysunków. Styl Christy - disnejowski, ale z domieszką franko-belgijskiej szkoły Marcinelle - jest naprawdę trudny do podrobienia. Jak Twoim zdaniem nasi rysownicy radzą sobie z tym wyzwaniem?

TK: Uważam, że radzą sobie bardzo dobrze. Oczywiście, o ile zaakceptuje się fakt, że nie rysują dokładnie tak jak Janusz Christa. Gdybym nie był co do tego przekonany, to bym nie ruszał z projektem.


No właśnie - jak z dzisiejszej perspektywy oceniasz decyzję o kontynuacji? Warto było?

TK: Pewnie, że było warto, mówię to i jako biznesmen, od niemal dwudziestu lat opiekujący się wydawniczo brandem KiK, i jako miłośnik serii, który się na niej chował, zbierał prasowe wycinki, a w końcu zakolegował się z samym Januszem Christą. Pierwszy tom "Nowych Przygód" to jeden z najlepiej sprzedających się komiksów w Polsce w ostatnich latach. Dał też oryginalnej serii gigantyczne pchnięcie marketingowe – po prostu media same przypomniały twórczość Janusza i jego komiksy. W minionym roku sprzedaliśmy najwięcej KiK w Egmontowej historii, a rok 2017 zapowiada się jeszcze lepiej. A warto sobie uświadomić, że mówimy o 45-letnim brandzie, którego ostatni oryginalny tom ukazał się niemal 30 lat temu. Wrócił na rynek i ma się na nim doskonale. Fajnie, prawda? Oczywiście, ten sukces nie wziął się znikąd. Egmont pracuje na rzecz dzieła Janusza Christy od kilkunastu lat. To my odzyskaliśmy dla Niego prawa do własnych albumów i wyplątaliśmy go z dość trudnej sytuacji prawno-finansowej pod koniec lat 90. Wydaliśmy wymarzone przez wielu fanów (w tym mnie samego) komiksy o Kajtku i Koku z "Wieczoru Wybrzeża". Opublikowaliśmy kompletną edycję samego "Kajka i Kokosza", przy okazji kolorując niektóre albumy (Jacek Skrzydlewski i Tomasz Piorunowski). Budowaliśmy pozycję brandu, publikując wersje w lokalnych wersjach językowych, gry planszowe, grę komputerową czy kolorowankę. Wspieraliśmy różne inicjatywy związane z upamiętnieniem Janusza Christy. Wreszcie, organizujemy konkurs Jego imienia, który nie tylko prezentuje nowych twórców ale przypomina o dorobku mistrza. Oczywiście, jesteśmy komercyjnym wydawcą, celem naszej działalności jest sprzedawanie jak największej liczby komiksów, ale dla mnie wszystkie te przedsięwzięcia mają silny element emocjonalny – związany z faktem, że sam byłem fanem "Kajka i Kokosza", ale też dlatego, żeśmy się z Januszem prywatnie znali i lubili. Nie zapominam o aktywności Waszego portalu, wnuczki Janusza Pauliny, fandomu – ale Egmont ożywił, utrzymał i cały czas wzmacnia "Kajka i Kokosza". "Nowe Przygody" to ważny element tych działań.

Tu zróbmy pauzę. Przyznasz, że wznawianie 20 komiksów Christy ciągle w tej samej formie, plus cztery gry i kolorowanka, to nie jest imponujący wynik jak na kilkanaście lat budowania brandu "Kajko i Kokosz".

TK: Nie przyznam. Myśmy przez te lata przywrócili całą oryginalną serię na rynek, odtworzyli niemal cały dorobek Christy z "Wieczoru Wybrzeża" i podjęli działania wydawnicze i marketingowe, jakich nie miał żaden inny polski brand komiksowy. Dostosowane one były do potencjału konkretnego rynku – polskiego, ze wszystkimi jego ograniczeniami. Oczywiście, zawsze można zrobić coś więcej, lepiej, szybciej, ale to są teoretyczne rozważania.


Pozostanę w tej konwencji i zadam Ci teraz typowe korporacyjne pytanie: jak sobie wyobrażasz uniwersum KiK za jakieś 5-10 lat?

TK: Liczące dekady brandy komiksowe, serialowe czy kinowe mają dwie drogi: zastygnąć w formach z przeszłości (jakkolwiek doskonałych), stać się tylko i wyłącznie klasyką (coraz bardziej muzealną), albo rozwijać się dzięki nowym twórcom, wchodzić w nowe media, a czasem i przekształcać. Pierwszą drogę wybrali np. właściciele praw do "Tintina", drugą – "Asteriksa". Oczywiście, można dyskutować która jest lepsza, ale ja wolę tę drugą, bo długoterminowo jest ona korzystniejsza także dla oryginalnego dorobku. Tylko wydając nowe albumy (lub wprowadzając postaci do nowych mediów) można generować marketingowy hajp i pozyskiwać nowych czytelników dla klasyki.

Bardzo nas cieszy ta zmiana strategii z tintinowej na asteriksową, naprawdę. Postulowaliśmy to od dawna, np. w wywiadach dla KaZetu i Sagitty. Pamiętam też, że trzy lata temu, kiedy przyniosłem Ci pomysł na osobną serię o bajkowym dzieciństwie Kajka i Kokosza, "Nowych przygód" nie było jeszcze w planach. Szkic poleżał rok w szufladzie i nagle BUM... wszystkie ręce na pokład, robimy kontynuację! Co przechyliło szalę?

TK: "Nowe przygody" to ja miałem w planach od dziesięciu lat, tylko nie mogłem znaleźć właściwych wykonawców. Twój projekt, objawienie się ekipy "Lila i Puta", popularność prac Tomka Samojlika – to się poskładało w odpowiednim momencie.

I niech ten moment trwa jak najdłużej, bo Plasterki zdecydowanie wolą wspierać Egmont niż go popędzać. A tak było np. w 2010 r., kiedy stwierdziłeś, że nie ma komu przekazać serii po Chriście, a my zrobiliśmy plebiscyt i paru rysowników się znalazło. Albo w 2015, kiedy nasi czytelnicy byli już tak wyposzczeni, że sami narysowali 180 nowych pasków z Kajtkiem i Kokiem. Zastanawiam się czy takie fanowskie akcje miały wpływ na decyzje biznesowe podejmowane w wielkim, międzynarodowym koncernie?

TK: Oczywiście, że przyglądałem się Waszym aktywnościom nie tylko z prywatnej ciekawości. Pamiętaj jednak, że narysowanie trzech kadrów "zupełnie jak z Christy", a całego albumu czy choćby kilkustronicowej historii to dwa zupełnie różne przedsięwzięcia.

Założę się, że obserwujesz także reakcje fanów na "Nowe przygody". Czy po udostępnieniu przykładowych plansz drugiego tomu nie masz wrażenia, że odbiór jest bardziej życzliwy, niż w przypadku tomu pierwszego? Co według Ciebie uległo zmianie?

TK: Śledzimy reakcje czytelników, ale na opinie o "Łamignacie" musimy jeszcze poczekać, na razie pokazaliśmy tylko kilka plansz. Rzecz jasna – to drugi tom, więc zapewne część czytelników już się przyzwyczaiła do nowej formuły...

Uchylę teraz rąbka tajemnicy i zdradzę, że w drugim tomie jest znacznie więcej Kajka i Kokosza niż w pierwszym. Mam nadzieję, że to przygrywka do długiego metrażu o głównych bohaterach.

TK: Zaczęliśmy ostrożnie – od krótkich historii i od serii raczej z bohaterami drugoplanowymi. To była moja świadoma decyzja – chcieliśmy autorom dać szansę na bezpieczniejsze wejście w uniwersum Mirmiłowa, zobaczyć jak się będzie nam to wszystko rozwijać. Nie chcieliśmy też od razu jakoś zbyt mocno ingerować w samo uniwersum (historyjkę o młodych KiK uznajemy za apokryf przygotowany przez sprytne krasnoludki).

To były chyba te same skrzaty, które opowiedziały Chriście odjechane historyjki z kalendarzy MO i zagadkowe "Pasowanie". A propos, jakiej reakcji na "Nowe przygody" spodziewasz się po dzieciakach? Da się wychować nowe pokolenie fanów Christy?

TK: Młodemu czytelnikowi zmiany sposobu rysowania KiK niemal w ogóle nie przeszkadzają – bo to odbiorca, który żyje w świecie brandów pokazywanych na różne sposoby. To np. fan "Gwiezdnych Wojen", który nie ma żadnych problemów z tym, że Anakin raz jest realistycznym aktorem, raz animacją 3D, raz bohaterem komiksów (zresztą, rysowanych na wiele sposobów), a raz cartoonową grafiką na koszulce. Taki jest świat współczesnych mediów i ich odbiorców.

Na koniec muszę Ci zadać pytanie, którym fani zamęczają nas odkąd Egmont wznowił "Gucka i Rocha": czy i kiedy możemy spodziewać się podobnej, twardookładkowej edycji "Kajka i Kokosza", najlepiej z dodatkami, szkicami itp.?

TK: Nie w tym roku.

To nie jest odpowiedź moich marzeń, ale i tak brzmi bardziej optymistycznie niż "nigdy". Kiedyś wrócimy do tego tematu i znów będziemy naciskać. A tymczasem wielkie dzięki za rozmowę, za poświęcony czas, a przede wszystkim za to, że po latach znów możemy czekać na nowe komiksy z Kajkiem i Kokoszem.

* * *

Zostańcie z nami, bo jeszcze trochę miejsca poświęcimy "Nowym przygodom Kajka i Kokosza". Jutro the making of "Zbójcerze", czyli Maciek Kur i Sławek Kiełbus na brudno.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Na początku był fanart

W zeszłym tygodniu pytałem twórców "Nowych przygód Kajka i Kokosza" o przyszłość, a dziś chciałbym Wam pokazać ich kajkoszową przeszłość. Będzie to o tyle łatwe, że żaden nie trafił do tego projektu znikąd. Na długo zanim Egmont zaprosił ich do współpracy, cała ekipa w ten lub inny sposób flirtowała z twórczością Janusza Christy. Niby nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo chyba wszyscy polscy komiksiarze wychowali się na "Kajku i Kokoszu", ale nie wszyscy mieli odwagę zmierzyć się z tematem. Sprawdźmy jak to było w przypadku egmontowskich kontynuatorów.

SŁAWOMIR KIEŁBUS
Zaczynamy od niekwestionowanego gwiazdora serii i prawdziwego kajkoszowego weterana. Jego przygoda ze Zbójcerzami zaczęła się aż 12 lat (!) przed "Obłędem Hegemona", od dwóch próbnych plansz do scenariusza Rafała Skarżyckiego ("Jeż Jerzy"). Za zgodą Sławka po raz pierwszy prezentujemy szkice z tamtego super-tajnego komiksu oraz całą historyjkę w przyzwoitej rozdzielczości, żebyście mogli porównać starą wersję z obecną i zobaczyć jak ogromne postępy zrobił w tym czasie rysownik. Zwróćcie uwagę, że Sławek przygotował plansze w taki sam sposób, jak Janusz Christa swoje własne demo pt. "Pasowanie" 30 lat wcześniej: jedną w kresce, a drugą w kolorze.

2004

Geneza tego projektu była dość skomplikowana. Na przełomie lat 1993/94 nastała Wielka Komiksowa Smuta, sterty "Kajka i Kokosza" zalegały w antykwariatach, a Janusz Christa nie miał żadnych propozycji wydawniczych. Podsunąłem mu wtedy myśl, żeby zamiast albumów rysował gazetowe one-shoty o Zbójcerzach, którzy wydawali mi się dużo zabawniejsi i bardziej uniwersalni od wojów Mirmiła. Hegemon, Kapral, Oferma i reszta kompanii mieli przenosić się w różne epoki (jak w Kalendarzu '88 albo serialu "Był sobie człowiek") i wszędzie wszczynać typowe dla siebie draki. Christa wybrał jednak komiksową emeryturę. Pod koniec lat 90. stracił prawa do postaci Kajka i Kokosza i pomysł spin-offu nagle zyskał na aktualności. Jednak wtedy autor już nie rysował, a o przekazaniu swoich "dzieci" innemu rysownikowi nie chciał słyszeć. Zmienił zdanie dopiero w 2004 r., podczas wywiadu do "Wyznań spisanych", który przeprowadzaliśmy razem z Kamilem Śmiałkowskim. Christa wskazał wówczas Kiełbusa jako swego ewentualnego następcę i wyraził zainteresowanie próbnymi planszami. W rezultacie, dzięki pomocy Przemka Wróbla z Mandragory, powstały te dwie strony komiksu. Projekt padł z powodów prawnych, a plansze i szkice przez kilka lat pozostawały pilnie strzeżoną tajemnicą.

TOMASZ SAMOJLIK
Komiksowy specjalista od ultrasłodkich zwierzątek także upodobał sobie Zbójcerzy. W 2010 r. narysował dla naszego bloga kartkę świąteczną z Hegemonem i Kapralem. Namawiałem go potem na fanowską historyjkę o baranie Beku, a zamiast tego dostałem piękny autograf z żubrem Pompikiem... i oczywiście z Hegemonem. W 2014 r. jego rysunek z Kokoszem znalazł się na okładce "Zeszytów Komiksowych". Ostatecznie Egmont powierzył mu postać Milusia, ale nie tylko, o czym wkrótce się przekonacie.

201020132014

PIOTR BEDNARCZYK
Rysownik "Łamignata" dał się poznać miłośnikom Christy w 2012 r. jako autor najlepszego fanartu wszech czasów - pamiętnej "Osiedlówy" z Jajcem i Kokosem. W 2014 razem z Maćkiem Kurem zdobył nagrodę Egmontu za komiks w duchu Janusza Christy. Rok później, w drugim tomie "Lila i Puta" udało mu się przemycić postacie Kokosza i Jagi.

20122015

NORBERT RYBARCZYK
Dla Norberta fanartowa przygoda z Kajkiem i Kokoszem zaczęła się w 2010 r. Stworzył wtedy szkice do krótkiego scenariusza Jana Sławińskiego pt. "Jako i Tako", ale ostatecznie komiks narysował kto inny. W 2014 r. rozkręcił facebookową akcję na rzecz pomnika Kajtka i Koka przy sopockim molo, po czym uczcił 80. urodziny Janusza Christy selfiakiem i Kokoszo-Rosomakiem. W tym samym roku zaprojektował cartoonowe, dziecięce wersje wojów Mirmiła, które po lekkim liftingu powróciły w "Nowych przygodach" jako "Mali Kajko i Kokosz".

2010
2014

MACIEJ KUR
Scenarzysta 3/4 historyjek z "Łamignata Straszliwego", jest tak oddanym fanem "Kajka i Kokosza", że swego czasu prowadził bloga "Milusiowe ekstazy", podpisując się jako "Pan Miluś". W 2013 r. opublikował tam fanfik pt. "Asteriks u Słowian" z własnymi ilustracjami (bo Maciek nie tylko pisze, ale i trochę rysuje).

2013

W maćkowej historyjce Galowie przemierzali Polskę w poszukiwaniu "dwóch do złudzenia przypominających Asteriksa i Obeliksa jegomości", tylko bez wąsów. Rzecz kończyła się następująco (pis. oryg.):
Tak czy siak Galowie docierają do siedziby Słowiańskich uzurpatorów, których gród obchodzi cotygodniową żałobę narodową, tym razem ponieważ kasztelan Mirmiłjegomać spadł z krzesła [...]. "Klonom" dostaje się łomot na który prosili się od samego początku i dwaj bohaterowie otrzepując ręce wracają do swojej osady na ucztę z dzikami, zostawiając stos Słowian z kolejną serią narzekań i problemów z krzyżem...
Kur przez wiele lat udzielał się także jako recenzent w serwisie KaZet (obecnie Magazyn Miłośników Komiksu), na łamach którego słusznie zjechał animację "Kajko i Kokosz" i słuchowisko "Szkoła latania". No i teraz wciąż musi udowadniać, że czuje temat lepiej niż jego koledzy po fachu. Trzymajmy za to kciuki.

* * *

Myślicie, że to koniec naplasterkowych atrakcji wokół premiery "Łamignata Straszliwego"? Absolutnie nie! W następnych postach m.in.: duży wywiad z Tomaszem Kołodziejczakiem z Egmontu oraz "the making of Zbójcerze". Zostańcie z nami!

sobota, 12 sierpnia 2017

Filcowy Skrzat Kajko

Przerywamy na chwilę hajp z okazji premiery "Łamignata Straszliwego", żeby podać łamiącą wiadomość. Oto pani Zuzanna Harasimowicz przysłała nam zdjęcia cudownych filcowych lalek Kajka, Kokosza i Milusia. Praca nad całą gromadką zajęła pani Zuzannie ponad 20 godzin! Ich wysokość to odpowiednio: 27, 19 i 13 cm (więcej zdjęć tu). Na razie figurki nie są na sprzedaż, ale może kiedyś...

Na prowadzonym przez autorkę profilu "Filcowy Skrzat" znajdziecie też lalki z innych komiksów i bajek: z "Tytusa", "Smerfów", "Malutkiego Liska i Wielkiego Dzika" albo "Muminków". Najlepiej zarezerwujcie sobie ze dwie godzinki na oglądanie, bo oczu oderwać nie można.


A tutaj mamy dla Was konkurencyjne kajkoszowe lalki, wykonane podobną techniką "filcowania igłą na sucho" przez Agnieszkę Wnęk.

piątek, 11 sierpnia 2017

Nowe przygody Sławomira Kiełbusa

Czekając na premierę "Łamignata Straszliwego", Na plasterki postanowiły zaciągnąć języka u twórców komiksu. Całej czwórce zadaliśmy dokładnie takie same pytania na temat serii "Kajko i Kokosz: Nowe przygody". Czy odpowiedzi również będą zbieżne? O tym przekonamy się już za moment.

W poprzednich odsłonach gościliśmy Macieja Kura, Tomasza Samojlika i Piotra Bednarczyka, a bohaterem dzisiejszego odcinka jest Sławomir Kiełbus, rysownik "Zbójcerzy" oraz "Mirmiła i Wojmiła", człowiek namaszczony na następcę przez samego Janusza Christę (mamy to nagrane na taśmie).


* * *

1. Jak myślisz, co Janusz Christa powiedziałby o serii "Kajko i Kokosz: Nowe przygody"?
Myślę, że mógłby być zaskoczony i dumny, że twórcy tłumnie garną się do jego spuścizny. Pewnie udzieliłby nam (rysownikom i scenarzystom) kilku szczerych do bólu rad warsztatowych.
2. Których twórców chciałbyś jeszcze zobaczyć w tym projekcie? Jest to pytanie hipotetyczne, więc nie musimy się ograniczać do polskiego podwórka.
Marzy mi się KiK piórkiem Bernarda Dumonta - również jako scenarzysty. Z polskich autorów wybrałbym duet od "Kica Przystojniaka", Jezierski/Kleczyński.
Bernard Dumont (Bedu)
"Hugo"
Sławomir Jezierski, Radosław Kleczyński
"Kic Przystojniak"

3. Które z drugoplanowych postaci Christy zasługują na własne podserie?
Dobry scenarzysta napisze przygody dla każdej postaci, nawet dla takiego koguta-budzika na przykład.
4. Czy następnym krokiem Egmontu powinien być pełnometrażowy album o Kajku i Kokoszu? A może jest na to jeszcze za wcześnie?
Chyba nigdy nie było za wcześnie. Wydaje mi się, że to bardzo dobry moment na album.
5. Jeśli w następnym tomie mógłbyś wysłać swoich bohaterów w daleką podróż, to dokąd by się udali?
Moim zdaniem Kajko i Kokosz to domatorzy. W rodzinnych stronach funkcjonują najlepiej i pokazują pełnię swoich talentów.
6. Kto Twoim zdaniem jest dziś odbiorcą "Kajka i Kokosza"? Z myślą o kim rysujesz swoje historyjki?
Rysując nie myślę specjalnie o tym, czy komiks będzie oglądał mój rówieśnik, czy nastolatek. Wkładam w pracę kawałek serca i szczyptę zdrowia.
* * *
To był ostatni z naszych mini-wywiadów. Ale i tak zostańcie z nami, bo będzie się działo...

czwartek, 10 sierpnia 2017

Niech im gwiazdka pomyślności!

Tak, moi drodzy, to jest właśnie ten dzień! Dziś nasi ulubieńcy obchodzą swój wielki jubileusz. Dokładnie 45 lat temu, 10 sierpnia 1972 r. około godziny 13:30 w gdańskiej popołudniówce "Wieczór Wybrzeża" ukazał się pierwszy odcinek przygód Kajka i Kokosza. Z tej okazji życzymy im po pierwsze sto lat, po drugie żeby im gwiazdka pomyślności nigdy nie zagasła, a po trzecie zdrówka, bo zdrówko (jak mówi babcia) jest najważniejsze. I odpalamy konfetti. BUM!!!


To my teraz idziemy świętować, a mini-wywiad ze Sławkiem Kiełbusem przekładamy na jutro. Gdyby w międzyczasie ktoś chciał poczytać o początkach kariery Kajka i Kokosza, zapraszamy tutaj. Relację z oficjalnych, sopockich obchodów jubileuszu znajdziecie w tym miejscu. I wiwat Janusz Christa! Hik...

środa, 9 sierpnia 2017

Nowe przygody Piotra Bednarczyka

Czekając na premierę "Łamignata Straszliwego", Na plasterki postanowiły zaciągnąć języka u twórców komiksu. Całej czwórce zadaliśmy dokładnie takie same pytania na temat serii "Kajko i Kokosz: Nowe przygody". Czy odpowiedzi również będą zbieżne? O tym przekonamy się jeszcze w tym tygodniu.

Gościliśmy już Macieja Kura i Tomasza Samojlika, a bohaterem dzisiejszego odcinka jest Piotr Bednarczyk, rysownik "Łamignata".


* * *

1. Jak myślisz, co Janusz Christa powiedziałby o serii "Kajko i Kokosz: Nowe przygody"?
Myślę, że jako ojciec serii cieszyłby się, że Łamignat ciągle dba o lokalną społeczność, Zbójcerze dalej dostają cięgi od losu, a Miluś zdrowo rośnie i wesoło merda ogonem. Jako zawodowiec miałby pewnie kilka konstruktywnych uwag.
2. Których twórców chciałbyś jeszcze zobaczyć w tym projekcie? Jest to pytanie hipotetyczne, więc nie musimy się ograniczać do polskiego podwórka.
Nie mam konkretnych preferencji co do nazwisk. Dla mnie ważne jest, żeby taki rysownik czuł i umiał wyrazić ducha serii, przez co rozumiem, że nie musi tworzyć kserokopii rysunków Christy. Jeżeli kontynuacja ma być szczera i tworzona z pasją, to twórcy, którzy by się jej podjęli, powinni mieć margines swobody dla własnego wyrazu.

3. Które z drugoplanowych postaci Christy zasługują na własne podserie?
Rycerz Wit!
4. Czy następnym krokiem Egmontu powinien być pełnometrażowy album o Kajku i Kokoszu? A może jest na to jeszcze za wcześnie?
Chętnie przeczytałbym taki album, ale o to, czy jest już na niego pora, czy jeszcze nie, lepiej spytać u źródła, czyli wydawcy.
5. Jeśli w następnym tomie mógłbyś wysłać swojego bohatera w daleką podróż, to dokąd by się udał?
Nie czuję potrzeby drastycznej zmiany scenerii. Wydaje mi się, że bardziej w charakterze serii jest umiejscawianie akcji w granicach wyznaczonych przez Janusza Christę. Myślę, że krainy, które znamy z przygód Kajka i Kokosza, mają potencjał jeszcze na bardzo wiele wciągających przygód.
6. Kto Twoim zdaniem jest dziś odbiorcą "Kajka i Kokosza"? Z myślą o kim rysujesz swoje historyjki?
Co do konkretnych danych, znowu odsyłam do wydawcy. Z mojej strony mam nadzieję, że nowe odsłony przygód bohaterów z Mirmiłowa czytają przede wszystkim dzieci i w pierwszym rzędzie to dla nich siadam do kolejnych plansz. Nie wątpię, że po wejściu "Szkoły latania" do kanonu lektur dzieci chcących czytać stare i nowe przygody Kajka i Kokosza przybędzie.
* * *
Kto następny do odpytki? Oczywiście Sławomir Kiełbus. Zostańcie z nami :)

wtorek, 8 sierpnia 2017

Nowe przygody Tomasza Samojlika

Czekając na premierę "Łamignata Straszliwego", Na plasterki postanowiły zaciągnąć języka u twórców komiksu. Całej czwórce zadaliśmy dokładnie takie same pytania na temat serii "Kajko i Kokosz: Nowe przygody". Czy odpowiedzi również będą zbieżne? O tym przekonamy się w kolejnych dniach.

Wczoraj gościliśmy Macieja Kura, natomiast bohaterem dzisiejszego odcinka jest Tomasz Samojlik, rysownik i scenarzysta "Milusia".


* * *

1. Jak myślisz, co Janusz Christa powiedziałby o serii "Kajko i Kokosz: Nowe przygody"?
Nie miałem niestety okazji poznać Pana Janusza, podejrzewam jednak, że na widok nowej serii powiedziałby "do kroćset". Ufam, że byłby to wyraz pozytywnego zaskoczenia.
2. Których twórców chciałbyś jeszcze zobaczyć w tym projekcie? Jest to pytanie hipotetyczne, więc nie musimy się ograniczać do polskiego podwórka.

3. Które z drugoplanowych postaci Christy zasługują na własne podserie?
Połączę odpowiedzi na te pytania, bo z konkretnymi nazwiskami współczesnych twórców kojarzą mi się od razu wątki i postaci z albumów Mistrza. A zatem: Karol Kalinowski i borostwory, Berenika Kołomycka i Gdaś, Agata Wawryniuk i Jaga w szkole czarownic, bracia Minkiewicz i straszny dziki człowiek gór Marzan, Śledziu i przygody woja Wita... wymieniać dalej?
Nie, dzięki. To nam chyba wystarczy :)

Karol Kalinowski
"Kościsko"
Berenika Kołomycka "Malutki Lisek
i Wielki Dzik"
Agata Wawryniuk "Rozmówki polsko-angielskie"

4. Czy następnym krokiem Egmontu powinien być pełnometrażowy album o Kajku i Kokoszu? A może jest na to jeszcze za wcześnie?
Mój magiczny kubek z fusami po kawie mówi... Nic nie mówi, bo go umyłem, do diaska.
5. Jeśli w następnym tomie mógłbyś wysłać swojego bohatera w daleką podróż, to dokąd by się udał?
Byłoby zabawnie, gdyby Kajko i Kokosz zabrali Milusia na wyspę Ranów...
6. Kto Twoim zdaniem jest dziś odbiorcą "Kajka i Kokosza"? Z myślą o kim piszesz i rysujesz swoje historyjki?
Prosto z mostu: moje dzieci. Dziewięciolatek i dwunastolatka, którzy oryginalnych KiK nie "chwytają", a bardzo bym chciał...
* * *
Jutro na pytania odpowiadał będzie Piotr Bednarczyk. Zostańcie z nami :)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Nowe przygody Macieja Kura

Czekając na premierę "Łamignata Straszliwego", Na plasterki postanowiły zaciągnąć języka u twórców komiksu. Całej czwórce zadaliśmy dokładnie takie same pytania na temat serii "Kajko i Kokosz: Nowe przygody". Czy odpowiedzi również będą zbieżne? O tym przekonamy się w ciągu kilku kolejnych dni.

Bohaterem dzisiejszego odcinka jest Maciej Kur, scenarzysta "Zbójcerzy", "Łamignata" oraz "Mirmiła i Wojmiła", czyli 3/4 albumu.


* * *

1. Jak myślisz, co Janusz Christa powiedziałby o serii "Kajko i Kokosz: Nowe przygody"?
Upewniłby się czy ma z tego tantiemy i powiedziałby "ujdzie". A tak na poważnie, to wydaje mi się, że byłby zadowolony i szczęśliwy, że jego bohaterowie dalej mogą cieszyć się życiem i przeżywać nowe przygody.
2. Których twórców chciałbyś jeszcze zobaczyć w tym projekcie? Jest to pytanie hipotetyczne, więc nie musimy się ograniczać do polskiego podwórka.
Wyjadę z grubej rury: Alessandro Barbucci albo William Maury. Autentycznie chciałbym zobaczyć świat Christy w tej stylistyce! To kompletnie inna estetyka, ale byłoby na pewno ciekawie.
"Ekhö", rys. Alessandro Barbucci"Les Super Sisters", rys. William Maury

3. Które z drugoplanowych postaci Christy zasługują na własne podserie?
Chyba każda postać Christy zasługuje na swoją historyjkę, bo każda takową by udźwignęła. Przygody Jagi byłyby ciekawym pomysłem, choć sam bardzo chętnie napisałbym coś solowego o Wicie.
4. Czy następnym krokiem Egmontu powinien być pełnometrażowy album o Kajku i Kokoszu? A może jest na to jeszcze za wcześnie?
Jestem za tym, by pełny metraż powstał i to niejeden, choć jakby równolegle mogły dalej powstawać krótkie, byłoby najlepiej! Obie formy są super!
5. Jeśli w następnym tomie mógłbyś wysłać swoich bohaterów w daleką podróż, to dokąd by się udali?
Raczej by daleko nie zawędrowali. Wolę swojskie regiony ;)
6. Kto Twoim zdaniem jest dziś odbiorcą "Kajka i Kokosza"? Z myślą o kim piszesz swoje historyjki?
Z tego co widzę Kajko i Kokosz przyciąga ciągle fanów w każdym wieku. Z jednej strony pisząc staram się oddać to, za co tę serię kocham, z drugiej staram się by same w sobie były zabawne i atrakcyjne i dla dorosłych i dla dzieciaków.
* * *
Jutro na pytania odpowiadał będzie Tomasz Samojlik. Zostańcie z nami :)

niedziela, 6 sierpnia 2017

Poczciwi Słowianie?

Po publikacji czterech przykładowych plansz "Łamignata Straszliwego" wszyscy zwrócili uwagę na pierwszy kadr, ten z zimą. Jest to absolutna nowość w świecie Kajka i Kokosza, gdzie zawsze trwało lato albo wczesna jesień. Moją uwagę zwrócił też ostatni obrazek, na którym Wojmił zupełnie bezinteresownie spuszcza lanie Zbójcerzom. Niby nic w tym nadzwyczajnego, bo Zbójcerze wielokrotnie dostawali łupnia - z tym, że to oni zawsze byli agresorami, a mieszkańcy Mirmiłowa działali w obronie własnej. Takie role Janusz Christa przydzielił bohaterom już na początku serii, a nawet podkreślił je odpowiednimi imionami. Po jednej stronie mamy więc Mirmiła, Lubawę i króla Dobrowłada, czyli wyidealizowanych, miłujących pokój Słowian, a po drugiej okrutnych germańskich najeźdźców pod wodzą Krwawego Hegemona albo Wielkiego Kompana. No i teraz powiedzcie szczerze: czy nigdy nie korciło Was, żeby odwrócić ten schemat - chociaż jeden, jedyny raz?


Scenarzystę Maćka Kura też to chyba korciło, stąd nagły zwrot w stosunkach na linii warownia-Mirmiłowo. Trzeba przyznać, że Maciek przeprowadził woltę bardzo sprytnie. Zamiast sięgać po jakieś magiczne sztuczki (jak przy zmianie charakteru Kajka w "Borostworach"), wykorzystał postać Wojmiła - awanturnika i pieniacza, czyli krótko mówiąc sarmaty, a więc też typowego Słowianina. A gdyby tak pójść o krok dalej i wysłać kasztelana Mirmiła na urlop, a zastępstwo powierzyć jego wojowniczemu bratu? Strach pomyśleć co by z tego mogło wyniknąć...